No więc jesteśmy prekariatem, no więc nas deregulują i likwidują i eksmitują i bóg jeden wie, co jeszcze, a to wszystko, a do tego jeszcze ten nieszczęsny zamiar ewentualny. No więc śnią mi się apelacje i sterty akt, które sypią się na mnie. No więc naprawdę nie byłoby dobrze, gdyby nie to, że wczoraj był ciepły wieczór, a na chmielnej było gwarnie, a w kinie było pełno studentów i gdy zgasły światła, słychać było kanonadę dźwięków otwieranych puszek. Takie drobiazgi uświadamiają mi, że może i spędzam weekendy na suburbiach, ale jeszcze doszczętnie nie oszalałam.
wiem, że to tylko taki obraz w mojej głowie, ale obnoszę go przez po kostce brukowej na złamanie obcasa wtem i wewtę i odkładam na później, do przemyślenia. Nawet, jeśli to całe jeżdzenie odbyło się tylko po to, zebym to zobaczyła - myślę, że warto było.
prostota to skomplikowany koncept, wbrew pozorom.
ach, to są te planty!
westchnęłam smutno
my też mamy coś takiego pod pałacem kultury, ale nie nazywamy tego parkiem, tylko kilkoma ławeczkami i drzewkami...
oto właśnie jest dorosłość - umiejętność zachowania spokoju ducha wobec rozczarowań, jakie życie nam przynosi.
powiedziała maja, ale ja tam uważam, że wprost przeciwnie, bo dla mnie takie chwiejne drogi upodleń mają czar rzadkości i uroczystości.
Z przejęciem relacjonowałam więc przebieg wieczoru.
i wtedy Kaśka powiedziała mu, że mam chłopaka, a on jej na to, że chłopak nie ściana, da się przestawić.
pff,
oburza się święcie Magister Inżynier Architekt Ziemniak,
ścianę da się przestawić.
ale że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staję się prawdą, dalej otaczam się małymi kotkami i słitaśnością ogólną, licząc, że a może, były przecież precedensy w biblii literaturze i serialu m. jak miłość.
ja się spokojnie staczam w nędznych knajpach, ale gdy wracam z tchem zapartym od nadmiaru wrażeń do domu i zasypiam w ubraniu, czuję przez sen otulający mnie koc. gdyby nie to, że lubię bałagan poukładałabym to sobie jakoś w głowie, ale tak to mi się nie chce.
wychodziliścmy z PWC - ja i senior consultant - i przejeżdzał akurat tuskobus. Wywaliliśmy puste kieszenie w jego strone i zgodnie zawołaliśmy "jak żyć, panie premierze?"
To jest taki mały trik ewolucyjny i ostateczny dowód na fałszywość wszelkich teorii typu inteligentny projekt, bo ten kawałek projektu absolutnie nie jest inteligentny, pozwala przeżyć i nic ponadto.
Och tak sobie tylko rozmyślam, ale statycznie, nie, że nieśmiertelna dusza czy że zdrowy rozsądek, tylko tchórzostwo i egoizm.
po tylekroć jest człowiekiem, a ilekroć słów się pomyli, po tylekroć jest zabawnie, dlatego zanim na pytanie "dlaczego przyjechałaś do Kadyksu" odpowiesz "bo tu jest tanio", zastanów się lepiej, czy aby na pewno potrafisz odróżnić słowo "tanio" od "drogo", inaczej zostaniesz wzięty za snoba albo i co gorszego.
Jakie wino przynieść,
zapytal Pyszczek.
Tanie!
objaśniłam bez namysłu
Pamiętaj, że jesteśmy prekariatem!
i trudno się mówi!
Nie tak trudno być prekariatem, ale koncepcje kupna samochodu uznałam w TEJ sytuacji za LEKKIE przegięcie Dopóki nie odkryłam, że samochód ma wejście na ipoda, ach skoro tak!
A NATO na to nic, Azję przeżyliśmy (jakkolwiek by się ci paskudni trójkątni azjaci europejczykami nie nazywali) to i ocean przeżyjemy, a furda, nawet podoba mi się taka koncepcja, będzie lekki bałagan będą tramwaje o piątej rano będzie marsz ulicami przed świtem ach cudnie będzie, natura nie lubi bezruchu, a moja to już całkiem.
Ale na razie...
jest jesiennie, a ja pławię się w cieple. Mam jeszcze takie myśli, że może to tamto i owo, że może za szybko za wolno i w ogóle bez sensu, ale uśmiecham się szelmowsko, delikatnie prąc do przodu ścieżką dość jasną i oczywistą.
I można by od tego zwariować, albo i gorzej - zacząć się nudzić, no ale na szczęście:
(to, wbrew pozorom, nie znaczy, że mam jacht czy coś, to znaczy, że mam rower i karnet open na zumbę, że to moje maksimum i że mi w gruncie rzeczy starcza)
Oczywiście byłam pełna niepokoju, miałam dużo myśli - głównie dość mroczne, trzeba przyznać - ale najgorsze trudności pokonać udało się łatwo - tiszert zmieścił się na bluzę, ufff!
Potem już wszystko było perfekcyjne!
(zwłaszcza leżaki i aleje jerozolimskie!)
wybrykałam się za wszystkie czasy. uwielbiam mieć inspirujących znajomych!
Oczywiście, plan był zgoła inny. Oczywiście, zachwyciła mnie niezaplanowalność, zachwyciała mnie duma szturm opór ach!
Jointy na ibizie, jointy na ibizie. I te ich koszulki, te bluzy, te kaptury. Jest coś takiego w zanurzaniu się w nieznanym, co odbiera dech z zachwytu, jakie by to nieznane nie było.
To mnie kiedyś zabije, a conajmniej zniszczy.
Pomartwię się tym jutro.
help me become somebody else.
Czy NAPRAWDĘ MUSZĘ od czasu do czasu przeczołgać się przez wilczą hożą na skarpie chwiejnie
To nie jest tak, że się nie dzieje, bo się dzieje, warto zauważyć, że turasy zapytały, jak się nazywa jezioro, wskazując palcem bajoro brudne przy dolinie muminków, i to był dowód albo na to, że poezja wiele może, albo że alkohol, ale co z tego, skoro ja tupię nogą na wszelakie marzenia spełnione i tęsknię za chaosem.
Czasem mam różne myśli, niektóre dość niemądre, i nie chcę tu niczego mitologizować, ale wydaje mi się, że gdy pobiegłam jak najszybciej umiałam, bo przypomniało mi się, że jednak wiem, gdzie wartoby spróbować kupić zeszyt do religii, było w naszych oczach jakieś takie ciepłe rozbawienie, bo łączył nas wspólny nam dystans.
Nie chcę mitologizować, ale mitologizuję, bo bardzo chcę nie zapomnieć, skąd jestem i po co, a takie historie bardzo mi to ułatwiają, nawet jeśli nie są szczególnie prawdziwe.
Bez przesady, czy wszystko musi być prawdziwe?
i need the darkness, someone please cut the lights.
Ależ to nie może być to!,
buntowała się Asia, a ja żarliwie broniłam tezy, że więcej nie ma, bo wierzę szczerze w idee ciepłego, miękkiego minimalizmu.
Jest we mnie takie małe coś, co miesza wszystko raz na jakiś czas z lęku przed zastygnięciem i bezruchem, czasem myślę, że to siła destrukcyjna a czasem - że zgoła zbawcza. Oczywiście, w każdej chwili mogę zostać zdemaskowana, ale przed samą sobą się nie liczy, więc udaję, że nie rozumiem i to kupuje mi sporo czasu.
Wracałam dziś do domu krokiem lekko chwiejnym, mijałam wisłę, most poniatowskiego mijałam, tamka topiel osir warszawa powiśle 1500 metrów ławeczki nad rzeką, wszystko sprawdzone, jest na swoim miejscu. dobrze wiedzieć.
teraz mi smutno. myślę, że nie zezłościłabym się, gdyby jutro obudził mnie budzik za wcześnie. wybaczyłabym wiązanie krawata nade mną śpiącą, może nawet słodkie do bólu zębów pocałunki na pożegnanie bym przebolała.
Nikt nie mówił, że będzie lekko. No, przynajmniej tyle, że jest dobrze.
akademia muzyczna lśniła przed nami, wszystko zasypane było śniegiem. Język mi się plątał i nogi mi się plątały, ale byłam nieziemsko wprost z życia zadowolona.
dziś dzwoniłam cztery razy, nikt nie odebrał. jutro jadę do ikei, kupić stojak na choinkę i udawać, że wszystko gra. nie chce mi się dzwonić po raz piąty, przepraszam, starałam się.
dostałam JENGĘ na imieniny. Jenga sprawiła mi wiele radości i wiele zamieszania w solec 44, które wcześniej przeraziło mnie jako ciszy oaza ale najważniejsza jest wrażliwość społeczna Asi, którą martwi to, jak niewygodnie musi być grać w jengę stopami osobom bez rąk.
que pena!
ubiegam się o miejsce w księdze rekordów guinessa jako osoba, która najgrzeczniej zachowywała się podczas nieobecności swojego chłopaka. Moje atuty:
- na spotkaniu z byłym chłopakiem nudziłam go radami, żeby więcej się uczył
- imieniny wyprawiłam nad GRAMI W GRY
- piątkowy wieczór spędziłam na oglądaniu zmagań Harryego Pottera z lordem Valdemortem
nie ma zbyt wiele punk rocka w moim życiu no ale to jest przecież wszystko do ogarnięcia i dopracowania ;)
ooo, targi książki historycznej - czekajcie, nadchodzę!!!
każdy wykład kulturoznawstwa uczy, że wędrówka w życiu człowieka ma jeden cel - odkrycie, że w punkcie wyjścia było NAJLEPIEJ.
rzecz jasna, jestem szalona, z szaleństwa mojego drapię i prycham a potem mruczę nad kawą czytając stronę Grodziskiego Klubu Filmowego, i jedno i drugie jest zupełnie bez sensu, ale ani strachu, ani marzeń z tego co wiem nikt nam jeszcze nie zabrania, więc ustawiam sobie w życiu poziom trudności HELLFUCKIN' i maszeruję dziarsko NA AZYMUT - czyli nie wiadomo w sumie dokąd.
och GDYBYŚ WIEDZIAŁ!
ps. padły śmieszne akuzacje - śmieszne i straszne, bo żeby mieć chłopaka turkologa i kochanka turka no to już nawet ja bym tak nie wymyśliła :))
kiedy Twój chłopak mówi, że należy docenić dokonania gospodarcze pinocheta a Twoja mama mówi, że raczej allende i że jest pewna bo NAOMI KLEIN TO WSZYSTKO ŚWIETNIE WYJAŚNIŁA I OPISAŁA,
Cause I wanna take you down town Show you my thing, show you my thing Cause I wanna take you down town Show you my thing, show you my thing Go down go down go down go down town Go down go down go down go down Your face never saw the sites the bright lights The walls that always invite Get it right no more fight You'll be there up all night I'll give you a bus ride a park slide a High rise full of suprises Smooth path Follow track All the way to my flat Come with me come with me come with me come with me there Cause I wanna take you down town Show you my thing, show you my thing Cause I wanna take you down town Show you my thing, show you my thing Cause I wanna take you down town Went to your area and I thought I would bury ya Touched a monolith and it caused a hysrteria You keep on pinin' for me to go dinin' I Had me a meal and that keep me belly from whinin' Come with me come with me come with me come with me there Cause I wanna take you down town Show you my thing show you my thing Cause I wa nna take you down town Show you my thing show you my thing Cause i wanna take you down town Go down go down go down go down town Go down go down go down go down town Go down go down go down go down town Go down go down go down go down town Caves for bravin' Flags for wavin' Clubs for ravin' Roads for pavin' Rivers for sailin' Stores unveilin' Walls for scalin' Temples for wailin' Cause I wanna take you down town Show you my thing show you my thing Cause I wanna take you down town Show you my thing show you my thing Cause I wanna take you down town Show you my thing show you my thing Cause I wanna take you down town Show you my thing show you my thing Cause i wanna take you down town
słońce nad pragą zachodziło, a ja patrzyłam mu tak mniej więcej w stronę oczu, a on nie patrzył mi w oczy tylko pilnował drogi, ale możę to w sumie i lepiej, jakby się nad tym głębiej zastanowić.
kochanie...
szepnęłam czule
yhy,
powiedziało kochanie nie bardzo na mnie patrząc (tylko pilnując drogi, może to i lepiej jakby się nad tym głębiej zastanowić)
powiem Ci coś romantycznego!
szczebiotałam dalej
yhy,
powiedział Adam równie czule jak poprzednio
WYPRAŁAM CI MAJTKI I SKARPETKI!
wzruszałam się dalej
ooo,
ucieszył się w końcu Adaś,
ja Ci też uprałem skarpetkę, ale tylko jedną.
słonce nad pragą zaszło, ja dumałam, a potem żyliśmy długo i szczęśliwie kolejne dwa dni a teraz ciągle nie wiem, co z moją drugą skarpetką :(((
martwi się Natalia, po czym zaczyna opowiadać swoje przygody pociągowe.
w przedziale były same kobiety i kiedy do przedziału wleciała osa, wszystkie zaczęły strasznie panikować! więc wyciągnęłam z torebki magazyn "man's health" i ją zabiłam...